Wszystkie mocne punkty obsadzone...? Wszystkie miejsca zajęte? Pasy zapięte?
Nie?
Nie szkodzi... Puszczamy kierownicę i jedziemy w dół zbocza... Downhill spontaniczny...
Statyczny obraz z dynamiczną akcją... Encyklopedyczny oksymoron :-)
Nikt nie kręci korbą, nikt nie wzywa do tablicy...Wewnątrz mielą żarna, ceramiczne, stalowe, z PCV, od chińczyka... Nieważne...
Jak drążąca skałę natarczywa kropla wody, krążąca jak sęp nad padliną, najmniejsza refleksja wpuszczona w światłoczuły organ nieuchronnie powoduje, że zapadamy się w ruchomych piaskach własnych myśli, słabości, pożądliwie wyglądając konara dającego wolność...
Obiegamy swoją klatkę... Miarowo rytmicznie, pulsometr wybija takt... Praca - dom - praca - dom - praca - dom...
ale...
Chcę przysiąść, odpocząć, oderwać się od zbocza, odlecieć...
Nikt nie kręci korbą...
a sypie się miał.. miękki, puszysty, słodki w oczach, jak krew lejąca się w ustach na przemian z żółcią...
Myśli wirują w głowie.. Drążą, ścierają, kaleczą...
Nie sypie się słodycz...
Żarna się kręcą, stukają miarowo w zimne kostki bruku... kto wypłoszy gawrony żerujące w głowach gminu...?
Jeso! Przeczytałem analizę i nadal nie mogę się otrząsnąć. Poezja! No Herbert wymięka. Pofcernacy, nie wiem, co bierzesz ale jest MOCNE! ;) I Ty piszesz, że nikt nie kręci korbą... :)
To jeszcze mały cytacik z ww. Herberta:
"Mój głos wewnętrzny
niczego nie doradza
niczego nie odradza
nie mówi ani tak ani nie"
łaał, ależ niespodzianka.....DZIĘKUJĘ!!! :)
ogromnie się cieszę....a "krytyka" - opis....no, nie wiem co powiedzieć, trochę mnie zatkało - w pozytywnym na całej linii - sensie....czytam po raz kolejny :)
rzadko tu bywam ostatnio, pogoda to i częściej na zewnątrz ;) ale wrócę :)
P.S. zdjęcie powstało dość spontanicznie, jeden moment, skojarzenie, relacja, powrót z mroźnego spaceru, chwila refleksji....korbą zakręciłem, kawa była dobra :)
Nie?
Nie szkodzi... Puszczamy kierownicę i jedziemy w dół zbocza... Downhill spontaniczny...
Statyczny obraz z dynamiczną akcją... Encyklopedyczny oksymoron :-)
Nikt nie kręci korbą, nikt nie wzywa do tablicy...Wewnątrz mielą żarna, ceramiczne, stalowe, z PCV, od chińczyka... Nieważne...
Jak drążąca skałę natarczywa kropla wody, krążąca jak sęp nad padliną, najmniejsza refleksja wpuszczona w światłoczuły organ nieuchronnie powoduje, że zapadamy się w ruchomych piaskach własnych myśli, słabości, pożądliwie wyglądając konara dającego wolność...
Obiegamy swoją klatkę... Miarowo rytmicznie, pulsometr wybija takt... Praca - dom - praca - dom - praca - dom...
ale...
Chcę przysiąść, odpocząć, oderwać się od zbocza, odlecieć...
Nikt nie kręci korbą...
a sypie się miał.. miękki, puszysty, słodki w oczach, jak krew lejąca się w ustach na przemian z żółcią...
Myśli wirują w głowie.. Drążą, ścierają, kaleczą...
Nie sypie się słodycz...
Żarna się kręcą, stukają miarowo w zimne kostki bruku... kto wypłoszy gawrony żerujące w głowach gminu...?
Nikt...
Jesteśmy na wieki sami...
Zamknięci w najciemniejszej komórce własnej głowy
(...)