Autor: dzikie_wino
Data publikacji: 2012-09-12
Kategoria: Reportaż/Dokument
Odbiór zdjęcia
Odsłon
6139
Komentarzy
86
Ulubionych
4
Analiz
0
Oceny i wyróżnienia
Liczba ferii
201
Kontra
0
Publikacja w FB
TAK
Dane techniczne
Technika
-
Format
-
W Andrzejki 2011 roku spadł z 7 piętra budowy na której pracował. Wraz z ekipą właśnie kończył dniówkę, wypiął się z uprzęży do pracy na wysokościach i... dotarł na parter znacznie szybciej niż się spodziewał. Choć spytany przeze mnie jak długo się leci, odpowiedział z przekorą: "całe życie". Czyli długo...
Gdy pierwszy raz go zobaczyłem w trakcie ćwiczeń byłem pod wrażeniem tego jak przezwycięża ogromny ból i gimnastykuje nogę, która została najbardziej poszkodowana w wypadku. Grymas ogromnego wysiłku, co rusz przeszywał jego twarz. Uraz wielonarządowy, 16 złamań i częściowy zanik mięśni. Ale nie poddaje się. Na pytanie: „co dalej?” – jak mantrę powtarza odpowiedź, że nie widzi się na wózku, że chce pracować. Pewnie już nie na budowie ale w końcu jest też elektronikiem – więc jak ręka wydobrzeje będzie mógł "stanąć na nogi".
Czeka go trudna rehabilitacja. Mamy nadzieję, że Panu Krzysztofowi starczy samozaparcia.
[z reportażu realizowanego w Schronisku i noclegowni dla bezdomnych mężczyzn w Krakowie)
W zeszłym tygodniu byliśmy u Krzyśka w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym do którego został przeniesiony. Wreszcie ma fachową opiekę i trochę nabrał ciała. Jakoś na dniach ma jechać do Warszawy na konsultacje przed operacją. Prawdopodobnie będą mu łamać miednicę i składać od nowa...
Najprościej zamieść problem pod dywan i udawać, że nie istnieje... W okół nas są całe zagłębia tematów, które Twórcy powinni poruszać. Bo przecież nie politycy. :/
Cała seria na tak ale zostawię "smutny" uśmiech u Pana Krzysztofa.Życzę mu z całego serca zdrowia i odnalezienia swego miejsca w życiu.
Jego portret niesie tyle emocji.
nawiasem pisząc zdjęcia Krzyśka trwały dwie maks trzy minuty... nie był w stanie już dłużej wysiedzieć z bólu. Na jednym z ujęć udało mu się uśmiechnąć.
Dokładnie tak jak to odebrał autor:)smutny bo towarzyszący zadumie nad ludzkimi losami ale jednak uśmiech,który był odpowiedzią właśnie na uśmiech Pana Krzysztofa-pełen otwartości i taki prawdziwy...pozdrawiam serdecznie:)
niesamowicie sympatyczna, ciepła i optymistyczna aura bije do tego pana.. nie mam pytań, zostaje tylko pozdrowić i życzyć wszystkiego dobrego..
najbardziej co lubię w prawdziwym reportażu.. to czysty "realizm"... czysty jak łza którego nikt nie podrobi... ukazujący i zawierający w sobie cząstkę nas samych .. to co zapisane w człowieku i jego duszy przedostaję sie za pomocą światła na materiał światłoczuły (matryca, film itp) i zostaje tam zapisane na zawsze..
tobie autorze udało sie to pokazać.. brawo. !
Może będę się powtarzał ale wstyd by mi było zrobić IM kiepskie foty. Udziałem w projekcie.ON zasłużyli na najlepsze, co im mogłem dać od siebie: rozmowę, uwagę i czas, które zaowocowały momentami, które szczęśliwie udało się uchwycić.
Bardzo mi się widzi ten kadr. Uśmiech człowieka w sytuacji kiedy powinien płakać jest bezcenny. Opis dopełnia treści, dodaje głębi całości. Lubię takie reportaże.
hm...dwa nieszczescia wypadek i do tego rozumiem ze noclegownia to ejgo dom a mimo to usmiech na twarzy podziwiam takich ludzi trzymam kciuki by stanal na nogach i to nie w przenosni
Jego portret niesie tyle emocji.
wracam i wracam do tych zdjęć, prawdziwe, żyjące portrety
najbardziej co lubię w prawdziwym reportażu.. to czysty "realizm"... czysty jak łza którego nikt nie podrobi... ukazujący i zawierający w sobie cząstkę nas samych .. to co zapisane w człowieku i jego duszy przedostaję sie za pomocą światła na materiał światłoczuły (matryca, film itp) i zostaje tam zapisane na zawsze..
tobie autorze udało sie to pokazać.. brawo. !