Matewski wspomina o czynniku ludzkim, postaci, bohaterze...umieszczonym, gdzieś w tej scenie.
Sam również fotografując opuszczone miejsca robię to z zamiarem wykorzystania takiego tła, przestrzeni do zbudowania kompozycji właśnie z wykorzystaniem postaci. Robię fotomontaż, czasem zabieram modeli by z ich pomocą stworzyć jakąś opowieść tego miejsca, a być może zupełnie nową, moją...
W przypadku powyższej pracy, uważam osobiście, że pomimo braku żywej istoty ludzkiej w tej kompozycji, mamy jednak sporo takiego czynnika ludzkiego w postaci porzuconych sprzętów. To moim zdaniem może już wystarczyć i mnie tym razem jako widzowi wystarcza. To opowieść otwarta jak sam kadr z resztą.. Niby pustka tego miejsca przytłacza, z drugiej zaś strony zaprasza i wciąga i zasysa do środka.
Tytuł jest kompletnie nie na miejscu... jak i mówienie, że to wisienka na torcie... w tych zakładach pracy pracowało 5 tyś. ludzi... zostali pozbawieni pracy... zakład porzucony i rozkradziony... jest to obecnie umarłe miasto meneli jak powiedział jeden Boguś... to nie jest scenografia z post apokaliptycznej gry....
podchodzenie do tego w ten sposób jakby była, bez kontekstu tragedii ludzi... świadczy tylko o tym, ze autor traktuje swoje miasto przedmiotowo.... jak grę...!!!!
Wiem co to był za zakład, ilu ludzi w nim pracowało i co się z nim stało. Nie będę się odnosił do stwierdzenia o umarłym mieście meneli w którym mieszkam, bo najwidoczniej piszący nie ma o nim najmniejszego pojęcia. Ale nie widzę absolutnie żadnego powodu dla którego miałbym do takich miejsc podchodzić z nadmiernym nadęciem, patosem i egzaltacją, jak też nadużywać semantyki do efekciarskich celów. Wyraziciel opinii nie ma najmniejszego pojęcia o moim stosunku do miejsca w którym mieszkam.
gdyby na tym fotelu siedział człowiek.... albo gdyby ktoś stał w tych drzwiach w oddali... hmmm...i jescze gdyby to bylo czarno/białe..hmmm...tak czy siak fota zatrzymuje.
moje spojrzenie na to miasto w którym mieszkam i pamiętam jak szumiały przędzalnie...:))
http://www.danielzagorski.com/2012/digital/ostance/ostance.html
Czekam na 4 analizę ;]
Podejrzewam zresztą, że obaj ostatni oponenci mieszkają w tym samym miescie, nawiasem mówiąc. To w sumie (podobno) dobrze, że zdjęcie wzbudza aż takie emocje, choć myślę, że bez bardzo określonego kontekstu tak by się nie działo.
Zajrzałam sobie do tekstu piosenki Presleya i myślę, że tytuł nie broni się inaczej niż w ironicznie. Co też pewnym kluczem być może.
Co do samego zdjęcia - nie głosowałam, nie oceniam. Może dojrzeję.
Sam również fotografując opuszczone miejsca robię to z zamiarem wykorzystania takiego tła, przestrzeni do zbudowania kompozycji właśnie z wykorzystaniem postaci. Robię fotomontaż, czasem zabieram modeli by z ich pomocą stworzyć jakąś opowieść tego miejsca, a być może zupełnie nową, moją...
W przypadku powyższej pracy, uważam osobiście, że pomimo braku żywej istoty ludzkiej w tej kompozycji, mamy jednak sporo takiego czynnika ludzkiego w postaci porzuconych sprzętów. To moim zdaniem może już wystarczyć i mnie tym razem jako widzowi wystarcza. To opowieść otwarta jak sam kadr z resztą.. Niby pustka tego miejsca przytłacza, z drugiej zaś strony zaprasza i wciąga i zasysa do środka.
Mnie zassało..
podchodzenie do tego w ten sposób jakby była, bez kontekstu tragedii ludzi... świadczy tylko o tym, ze autor traktuje swoje miasto przedmiotowo.... jak grę...!!!!